Jump to content

Marcink54

Forumowicze
  • Content Count

    23
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

13 Good

Recent Profile Visitors

181 profile views
  1. Pozornie takie rozwiązanie wydaje się opłacalne dla dwóch stron, w rzeczywistości - a przynajmniej moim zdaniem - doprowadziłoby to do utrwalenia, a wręcz wzmożenia cenowej patologii. Klientów trudno posądzać o nadmierną szczodrość, natomiast w kwestii kombinatoryki, nie mają sobie równych. Na giełdzie nie sprzedawałyby się teksty w dobrej cenie, ponieważ na GC panuje ogólne przekonanie "ktoś zrobi to taniej, może nie lepiej, ale taniej". Nie mam złudzeń w kwestii jakiejkolwiek solidarności copywriterów i uczciwych wycen, odrzucone teksty na giełdzie byłyby wystawiane za śmieszne stawki, aby c
  2. Jak dla mnie, trochę walka z wiatrakami z chocholim tańcem w tle, ale szanuję za chęci. Niby tak, ale też nie do końca, gdyż ukrycie zamówienia jest możliwe tylko i wyłącznie wtedy, gdy dany zleceniodawca "wisi". Klienta nie zablokujesz, przykładowo, z poziomu archiwum. To staje się kłopotliwe, jeżeli jakiś klient zaszedł nam za skórę, a teksty zleca nieregularnie - wówczas istnieje ryzyko, że możemy się na niego naciąć w przyszłości. Na jednego rodzynka poluję już od kilku miesięcy. Odnośnie tego - wywaliłbym (ew. zastąpiłbym czymś) "inny tekst". Nie w
  3. Siadł przed "kąkuterem", zaczął klepać losowe przyciski i mu wyszło, że te 1000 znaków to chwila. Burżuazja i uprzywilejowana kasta chce jechać na garbach uczciwych obywateli. Jednym prostym trickiem zdemaskował copywriterów i wygrał literackiego Nobla [ZOBACZ JAK!] Ogromnie się cieszę, że zleceniodawcy zadali sobie trud, aby szacować nasz czas pracy - gdyby robili to bardziej rzetelnie, może sami stwierdziliby "O ku***, wy tak żyjecie?". Niektórzy klienci są manifestacją tego, o czym pisałem jakiś czas temu. Wydaje mi się, że określeni zleceniodawcy nie rozumieją do końca,
  4. Nie ma co czarować, dużo jest frustratów i ignorantów. Tyczy się to w głównej mierze zleceń z niskimi stawkami. Chyba nie ma nic bardziej irytującego, kiedy za śmieszną stawkę tworzysz dobry, merytoryczny tekst - nie będę się bawił w fałszywą skromność; spokojnie poziom artykułu wysokiej jakości - a zleceniodawca nie potrafi tego docenić, często wręcz obniżając ocenę, doszukując się wyimaginowanych problemów, (nie) mając świadomość, jak bardzo ocena jest istotna. Za dobre intencje i solidną pracę, strzał w pysk. Nie było takich incydentów wiele, wszystkie oceny poniżej maksimum to
  5. Poprawka, poprawką, naszym zadaniem jest spełnianie wytycznych, oczywista sprawa, ale jeśli klient odrzuciłby mój tekst czy wypisywał do mnie z pretensjami, z tak błahego powodu, to z miejsca wyłapuje blokadę. W tym przypadku mowa jeszcze o wymaganiach, które nie były zawarte w zleceniu, więc nawet poprawka skutkowałaby blokadą. Zabrzmię egocentrycznie, wręcz narcystycznie - od pewnego czasu, wychodzę z założenia, że to klienci powinni mieć nadzieję na moją wyrozumiałość, nie odwrotnie. Jeżeli ktokolwiek w tym patologicznym układzie jest wyzyskiwany, to tylko copy. Taki stan rzeczy
  6. Jeżeli korekta została wykonana (zlecenia już nie ma) to mam nadzieję, że hojna gratyfikacja nie spowodowała lekkomyślności u autora. Dysponując tak znacznym kapitałem, bardzo łatwo wpaść w "tango" i wszystko przewalić na imprezy, ekskluzywne wycieczki dookoła świata albo drukowanie kart na wybory, które się nie odbyły. Mając 71 groszy, dorzuciłbym Elonowi do projektu Starship. Początkowo zakładałem, że kupiłbym nieruchomości, które zapewniałyby mi stały dochód, a z czasem byłyby domem dla moich dzieci i wnuków, ale rozmowa z Muskiem ostatecznie mnie przekonała do mniej przyziemnych
  7. Tak to jest, jak się amatorzy pchają do zabawy. Ciekawe czy cwaniaczki mają licencje. Jakby tak ich sprawdzić to by się posypały mandaciki za nielegalne posiadanie klawiatury i obsceniczne prezentowanie znaków ze spacją. Zawsze przed pisaniem tekstów o budżecie 3zł (słownie: trzy złote) za 1000 znaków, ubieram najlepszy garnitur, koniecznie versace. Ubiór uzupełniają buty ze skóry węża, złoty sygnet z dodatkiem brylantów i okulary Bentley Platinum. Tak przygotowany, spryskany najdroższą wodą kolońską w tej części Beskidów, mogę zaprosić pracowników do mojego biura. Harvard, Oxford, Cambr
  8. Kilka tygodni temu, pojawiła się taka "innowacja", zniknęła następnego, a może nawet tego samego dnia. Miałem nadzieję, że po prostu szybko z tego zrezygnowali, bo ani to funkcjonalne, ani specjalnie estetyczne. Najwidoczniej to zaplanowana modyfikacja, tylko ostatnim razem coś nie pykło. Funfact: ostatnim razem pod plusikiem kryła się wyłącznie kwota za tekst, teraz dołączyła również kwota zzs. Nie.
  9. Podpiszę się pod postem @karolajna Marne pocieszenie, ale nawet w najbardziej owocnych godzinach, sytuacja niewiele się różni. Na zlecenia często poluję od przedpołudnia do godzin popołudniowych, no i "szału ni ma". Z odrobinę mniejszą konsekwencją, pojawiam się na portalu wieczorami, czasami przesiadując aż do godziny, którą bohater pewnego polskiego sitcomu, określa "noc jest kurde". Jakby mi ktoś pokazał tabelkę ze zleceniami z godziny 12 i powiedzmy 20 czy nawet 24, miałbym problem odróżnić południe od nocy. Dobrej jakości zlecenia i tak rozchodzą się w milisekundy, nierzadko umykaj
  10. Odrobina autokrytyki - narzekactwo to integralna część mojej natury. Jestem świadom, że dla forumowiczów nie są to preferowane aktywności, ale czasami po prostu nie mogę się powstrzymać. Już kilka razy przymierzałem się do pisania wypowiedzi "oh, jak źle, oh, jak niedobrze", ostatecznie kasują swoje wypociny co do znaku, dochodząc do wniosku, że nie będę przekuwał mentalności klientów w prywatną mini-martyrologię - przecież nikt mnie siłą na tym portalu nie trzyma. Wczorajszy wpis, miał podzielić los poprzednich, jednak tym razem, towarzyszył mi zbyt silny dysonans. Szczyt mojej aktywnoś
  11. Chciałbym napisać "kiedyś śmieszyło, teraz smuci", ale w sumie nadal śmieszy i ... w sumie to nawet nie smuci. Musiałbym być totalnie odklejony od rzeczywistości, żeby sądzić, że coś w tej materii się kiedykolwiek zmieni. Może jeszcze kilka miesięcy temu, tak. Dzisiaj już nie. Zjawisko najchętniej sprowadziłbym do zwykłego skąpstwa, chociaż to byłoby zbytnie uproszczenie, wszak nawet nieprzenikniony skąpiec, skoro podejmuje działanie, oczekuje jakichś rezultatów. GoodContent nie jest postrzegany jako portal, za którego fasadami, pracują LUDZIE. O nie, GoodContent to współczesny Deux ex ma
  12. Z moich obserwacji: Najwięcej zleceń przybywa od przedpołudnia do ~15/16. Rano wielu zleceń nie ma, owszem trafiają się perełki, ale jeżeli chodzi o bieżące zlecenia, klienci rozkręcają się dopiero około 9/10. Noc to czysty hazard, nastawiając się na pracę w godzinach nocnych, można smutnym wzrokiem oglądać resztki z pańskiego stołu albo trafić jackpot. Niejednokrotnie zdarzało się, że o 24/1/2/3, pojawiały się dobrze płatne zlecenia, w takiej ilości, że kompletowaniem zamówienia, zajmowali się copywriterzy pracujący w godzinach porannych.
  13. Rzadko zdarza mi się opisywać towary/kategorie, więc nie spotkałem żadnego produktu, którego istnienie byłoby mi nieznane, tak samo jak nie robiłem zakupów w żadnym sklepie, którego asortyment opisywałem. Oczywiście zdarzało się, że podczas czytania zlecenia, miałem przebłysk "już myślałem o zakupie tego produktu", ale w tej kwestii raczej polegałbym na opiniach znajomych i wybrałbym konkurencyjnego dystrybutora. Copywriting to również dobre narzędzie, żeby sprawdzić politykę niektórych sklepów, co ciekawsze w znakomitej większości - a przynajmniej moich zleceń - są to nowe działalności
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue. Terms of Use Privacy Policy