Skocz do zawartości

Historia żywcem z "Misia" wzięta


artiko
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Tego nie wymyśliłby nawet Stanisław Bareja. Szczeciński supermarket "Lidl" odmówił sprzedaży większej ilości słodyczy klientowi, bo... nie chciał, żeby sklepowe półki świeciły pustkami. - Nie chcę pustych półek - oświadczyła kierowniczka sklepu. Klientom zabroniła "na zawsze" zakupów w markecie.

Reszta ;)

Speedway blog

Łatwo dostępne karty kredytowe

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gdybym był właścicielem firmy handlowej i miał takiego pracownika jak ta pani "kierownk" to wyleciałby dyscyplinarnie z pracy. I to jeszcze w tym samym dniu. W końcu mamy kapitalizm, a firma handlowa zarabia na sprzedaży. Jak jest klient, który bierze dużą ilość towaru w sklepe detalicznym - to powinien być obsłużony z "pocałowaniem w rękę" (jak ktoś chce, to może dosłownie stosować taką forme podziękowania :)).

Dzisiaj nie jest sztuką coś kupić lub wyprodukować. Sztuką jest coś SPRZEDAĆ. Widać pani "kierownik" jeszcze tego nie pojęła. :D

Edytowane przez artiko

Speedway blog

Łatwo dostępne karty kredytowe

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie tak od razu z tym zwalnianiem. Musisz zasięgnąć opinii związków zawodowych, ci mają 5 dni na odpowiedź. procedury formalne muszą być zachowane, inaczej decyzja o natychmiastowym zwolnieniu jest nieważna z mocy prawa, niezależnie od tego, że powód zwolnienia jest zasadny. Ale tam raczej nie ma związków...

Eksperyment Discover.pl

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj nie jest sztuką coś kupić lub wyprodukować. Sztuką jest coś SPRZEDAĆ. Widać pani "kierownik" jeszcze tego nie pojęła. :)

Jestem pewien że pani kierownik akurat to pojęła bardzo dobrze (co nie zmienia oczywiście faktu, że jej decyzja była w opisanej sytuacji błędna).

Te cukierki to był tzw loss leader. Czyli robimy promocję i oferujemy np cukierki poniżej kosztów i w ten sposób ściagamy klientów do supermarketu. Ponosimy na cukierkach stratę, ale jak już ludzie przyjdą, to kupią przy okazji mnóstwo innych produktów (jak to w supermarketach), na których z dużą nawiązką zwróci się nam strata za cukierki.

Z oczywistych przyczyn kupno wszystkich cukierków przez jednego klienta nie jest zbyt korzystne dla wyniku finansowego ;-)

Edytowane przez kalashnikov

Rozpoczęcie jest proste!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj nie jest sztuką coś kupić lub wyprodukować. Sztuką jest coś SPRZEDAĆ. Widać pani "kierownik" jeszcze tego nie pojęła. ;)

Jestem pewien że pani kierownik akurat to pojęła bardzo dobrze (co nie zmienia oczywiście faktu, że jej decyzja była w opisanej sytuacji błędna).

Te cukierki to był tzw loss leader. Czyli robimy promocję i oferujemy np cukierki poniżej kosztów i w ten sposób ściagamy klientów do supermarketu. Ponosimy na cukierkach stratę, ale jak już ludzie przyjdą, to kupią przy okazji mnóstwo innych produktów (jak to w supermarketach), na których z dużą nawiązką zwróci się nam strata za cukierki.

Z oczywistych przyczyn kupno wszystkich cukierków przez jednego klienta nie jest zbyt korzystne dla wyniku finansowego ;-)

Hm... faktycznie. Nie wziąłem tego pod uwagę ;) Jednak jeżeli nie było zaznaczonego żadnego limitu - takie rozwiązanie sugerował @jimmi - to mieli obowiązek sprzedać. Jest oferta wraz z ceną (bez żadnych limitów), jest kupujący, który przyjął takie warunki. I mamy klasyczną umowę cywilną kupna sprzedaży, która powinna być zrealizowana.

Speedway blog

Łatwo dostępne karty kredytowe

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

alez to zadna nowosc wyobrazcie sobie sklep lidl w moim rodzinnym miescie wchodze do tego balaganu na paletach caly towar polki tylko przy alkocholu z szerokiej gamy napojow wyskokowych za 3,50 wylania sie jedna bytelka martini, ktora wkladam do koszykai z reszta zakupow jade do kasy przy kasie okazuje sie zewyskokowych nie rozlicza sie w kasie natomiast jesli chce sie cos kupic to trzeba uzyc dzwonka bo zaden z dwoch pracownikow obecnych w markecie nie byl obecny przy stoisku alkoholami kasjerka nie podala nazwiska, kierowniczki tez nie bylo i ponoc nie znala jej nazwiska do tego wszystkiego guziczek na stoisku z woda byl uktyry pod stera jakiegos towaru i nie bylo zadnego napisu co by dzwonic po pracownika wiec znizylem sie do poziomu tej kasjerki i powiedzialem zeby sobie te butelke martini wsadzila w du*e.

Edytowane przez Kid
Giełda Domen Internetowych - najlepsze domeny w sieci
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności